Smok północnego horyzontu

Kiedyś zastanawiało mnie czemu na azjatyckie latające węże mówi się smoki, ponieważ smoki europejskie są zupełnie inne. Potem o tym poczytałem i okazało się, że w dawnych czasach smok był właśnie określeniem potwornego węża, a nie wielkiego jaszczura. Przykładem tego jest smok z mitologii Greckiej który miał na imię „Pyton”, a Słowianie określali smoka mianem „Żmij”, choć w dawnych czasach zwykle przedstawiano węże z małymi łapkami 🙂 np. Uroborosa. Wydaje mi się ciekawe, że teraz tak wiele rzeczy straciło lub traci swoje dawne znaczenie.

Wymyśliłem i narysowałem własnego smoka, który miał być wężowaty tak jak dawne smoki. Niezbyt lubię rysować smokom skrzydła ponieważ zasłaniają pół potwora a nie chciałem żeby lewitował jak azjatyckie smoki, więc wymyśliłem, że będzie miał skrzydła z dymu, które zwykle będą wyglądały jak niewielkie smugi unoszące się nad ramionami, natomiast przed lotem będą formować się w kształt dużych skrzydeł.

Smutna historia Wildstara

Niedawno zostało ogłoszone zamknięcie mojej ulubionej gry mmo — Wildstar, która już od dłuższego czasu borykała się z problemami, w większości nie wynikającymi z jakości produkcji tylko z dziwnych decyzji marketingowców.

Zaczęło się od tego, że niektórzy pracownicy odeszli z Blizzarda i w 2005 roku założyli własne studio Carbine. Ich gra Wildstar została wydana w 2014 roku, była dobrze przyjęta przez krytyków. Jednak było w niej także wiele błędów a biorąc pod uwagę że do grania był wymagany comiesięczny abonament to gracze łatwo się zrazili, a dodatkowo gra wydana została w bardzo nieodpowiednim momencie ponieważ w tym czasie został także wydany bardzo dobrze zapowiadający się dodatek konkurencyjnej gry o silnej i ugruntowanej pozycji na rynku World of Warcraft — Warlords of Draenor. Wildstar miał więc już na początku niezbyt dobrą renomę i małą liczbę graczy, mimo że błędy szybko poprawiono a gra była naprawdę dobra, miała ciekawy świat, kreskówkową grafikę która bardzo mi się podoba, fajne klasy i rasy i co najważniejsze wyjątkowo dobry system walki, który był zręcznościowy ale jednocześnie dawał duże możliwości planowania i taktycznego myślenia. Ważną rzeczą było też to, że gracz oprócz wybrania klasy określającej sposób walki, wybierał także ścieżkę (path) która decydowała o wykonywanych aktywnościach do przechodzenia w pojedynkę np. jeśli ktoś lubił zwiedzać świat i eksplorować ciekawe miejsca wybierał ścieżkę eksplorera, a jeśli lubił budować domy to osadnika (ja wybrałem ścieżkę naukowca bo lubię odkrywać historie i poznawać dzikie stworzenia).

Nie będę wam opisywał więcej szczegółów ponieważ twórcy gry przygotowali wiele fajnych animacji przedstawiających poszczególne aspekty gry, więc podam wam link do mojej ulubionej animacji z tej gry przedstawiającej wybór ścieżki:

Ja zacząłem grać w tą grę gdy przeszła na model Free to play, o którym warto wspomnieć ponieważ był wyjątkowo dobrze i uczciwie zrobiony, nie było tam pay to win a wszystkie przedmioty w sklepie można było kupić za prawdziwe pieniądze lub punkty zbierane w grze. Z czasem gra była ulepszana a błędy naprawiane, jednak ilość graczy była bardzo mała przez złą opinię która przylgnęła do produkcji zaraz po jej wydaniu, a twórcy niewiele inwestowali w reklamę i marketing aby to zmienić. Aż w końcu zostało ogłoszone zamknięcie tej bardzo nie docenionej według mnie gry na 28 listopada 2018 roku.

Wydaje mi się, że jest to ciekawy przypadek i można się z niego nauczyć, że bez umiejętnej reklamy, nawet bardzo dobry produkt może nie odnieść sukcesu. Mam nadzieję, że niektóre fajne ale mało popularne rzeczy staną się bardziej doceniane i będę starał się wam przedstawiać od czasu do czasu takie produkcje które znam.

Recenzja książki „Cisza przed burzą”

Chciałbym przedstawić wam recenzję najnowszej książki z uniwersum Warcrafta napisaną przez moją siostrę:

„Dwie opozycyjne frakcje, ich potężni przywódcy i jeden cel: minerał, który pozwoli zmienić świat.

„Cisza przed burzą” Christie Golden jest książkowym wstępem do najnowszego dodatku World of Warcraft – Battle for Azeroth i w tej roli spisuje się bardzo dobrze. Nakreśla ideę konfliktu, motywacje bohaterów, a także wprowadza wiele elementów, które mogą okazać się kluczowe dla fabuły gry. Postacie znane z serii przewijają się z zupełnie nowymi, a wszystko to ładnie komponuje się ze sobą.

Pozycja ta przypadnie do gustu nie tylko fanom uniwersum Warcrafta. Oferuje zamkniętą historię, zgrabnie wplatając i wyjaśniając wątki pojawiające się jedynie w grze, bądź innych książkach serii, dzięki czemu czytelnik nie czuje się zbyt zagubiony. To dobre fantasy z ciekawie wykreowanym światem i charakterystycznymi bohaterami.

Język jest mało wyszukany, łatwy w zrozumieniu, przez co „Ciszę…” dobrze czyta się między ważniejszymi sprawami. Nie znajdziemy tu problemów, które potrzebują głębszego zastanowienia, a problematyka emocji bohaterów jest jedynie sugerowana. Całkiem zgrabnie, ale mało zajmująco.

Sporym minusem mogą okazać się otwarte zakończenia większości wątków, które pozostawiają miejsce dodatkowi z gry, więc nie docierają do sedna problemów i właściwie nie dowiadujemy się najważniejszych kwestii. Po zakończeniu czuje się, że to jedynie część większej fabuły, a istotne wydarzenia rozgrywały się zarówno w poprzednich publikacjach, jak i są podłożem dla kolejnych produkcji.

Książka głównie dla tych, którzy liczą na wprowadzenie w dodatek, ale również przyjemna lektura dla fanów mniej ciężkiego fantasy.”

źródło grafiki: www.insignis.pl

 

O czym są fantastyczne utwory?

Od dawna spotykałem się z różnymi opiniami o fantastyce, a głównym negatywnym zagadnieniem było to, po co wymyślać nierealistyczne historie i co one dają, postanowiłem więc podzielić się z wami moimi przemyśleniami na ten temat.

Gdy byłem mały, bardzo lubiłem oglądać japońskie filmy o Godzilli z serii Heisei (1984-1995), jednak wiele osób z mojego otoczenia śmiało się z tego, bo mówili, że to bajki i Japończycy w gumowych kostiumach, co w pewnym sensie było prawdą, ale czy to było w tych filmach najważniejsze? Moim zdaniem nie, ponieważ miały bardzo fajny klimat, dramaturgię, ciekawe pomysły, dobrą muzykę i często symbolikę, która miała czegoś uczyć (sama Godzilla była wymyślona jako symbol zagrożenia bronią nuklearną, przez którą Japonia została szczególnie doświadczona). Często w internecie spotykam się z podobnymi kłótniami o produkcjach takich jak „Harry Potter” czy „Władca pierścieni” i czasem o grach, przy okazji rozmyśleń czy gry są sztuką.

Jednak tu pojawia się pytanie o czym te fantastyczne utwory są, skoro są wymyślone, nierealistyczne, i często dzieją się w innym świecie. Według mnie są one wbrew pozorom o…życiu, ponieważ większość twórców czerpie inspiracje ze swojego życia, ze swoich przeżyć i chce coś przekazać lub czegoś nauczyć. Nawet jeśli utwór ma charakter czysto rozrywkowy, to i tak często można w nich zauważyć jakiś mniej lub bardziej ukryty przekaz, np. w formie metafory lub analogii na podobnych zasadach jak w bajkach. Wiele rzeczy można w fantastycznym utworze przedstawić ciekawiej i łatwiej uwydatnić lub ukryć. Mam wrażenie, że problemem jest tzw. „ocenianie książki po okładce”, mimo że pozory są często mylące. Istnieją jednak wyjątki, ponieważ w filmie „Kong wyspa czaszki” nawet ja nie byłem w stanie doszukać się niczego mądrego 🙂 choć technicznie był bardzo dobrze zrobiony.

Mam nadzieję, że nie zanudziło was moje filozofowanie i zachęcam do dyskusji.

Zmiany w grze Jasnoskrzydłą w HotS

Zobaczyłem dziś że Blizzard zmienia mechanikę gry Jasnoskrzydłą, a że jest to moja druga ulubiona postać w grze postanowiłem napisać co o tym sądzę. Niestety nie jestem z tego zadowolony ponieważ twórcy chcą aby teraz miała bardziej aktywny styl grania, chociaż z założenia była postacią bardzo pasywną i taktyczną i właśnie to u niej najbardziej lubiłem. Cóż, pewnie się do tego szybko przyzwyczaję, bo zmiany nie są duże choć znaczące, ale zmiana postaci którą się bardzo lubi w takich grach jest trochę nieprzyjemna, szczególnie jeśli ta postać dobrze do tej pory działała, a jednocześnie nie była za silna. Mam niestety wrażenie że teraz twórcy gier chcą koniecznie narzucić agresywny styl grania i walki, nawet jeśli niektórzy nie lubią grać w taki sposób.

PS zagrałem kilka meczy po zmianach i okazało się że Jasnoskrzydła jest dla mnie niegrywalna, nie wiem jak twórcy mogli wpaść na tak bezsensowne pomysły M.

źródło grafiki: www.tentonhammer.com

Mefisto w Heroes of the Storm

Lubie sobie czasem pograć w HotS, a niedługo zostanie tam dodany nowy bohater Mefisto, przypominający potwora więc napisze o nim opinię. Często mam pewne wątpliwości co do bohaterów w tej grze, np. Maiew jest wojowniczką w ciężkiej zbroi płytowej i ma masywny płaszcz, jednocześnie jest bardzo mało wytrzymała a jej zdolnością pasywną jest…salto? Z drugiej strony Garrosh nie nosi zbroi i walczy z gołą klatą a ma zdolność „pancerz”, to nie wiem co go osłania, chyba jego ego 🙂

Ale wracając do tematu to Mefisto wyjątkowo mi się podoba. Ciekawe wydało mi się to że jako demon używa czarów elektrycznych a nie ogniowych, co kojarzy się z układem nerwowym bo widać mu kości i ma tylko trochę mięśni. Umie przyzywać też złe duchy, co jest fajne bo sam też wygląda jak duch. Podobają mi się też jego dodatkowe ręce. Podsumowując to jest moim zdaniem wyjątkowo dobrze zrobiony bohater, ponieważ ma ciekawy wygląd i pasujące do niego umiejętności.

źródło grafiki: hots24.pl